Obywatelskość (z życia mrówek)

Napisał 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Państwo nasze, Antuzja, dzięki tysiącom a nawet milionom przeszłych kresoistnień, jest demokracją dojrzałą i świadomą swych celów tudzież możliwości. Silne mądrością swoich obywateli wie, chce, może.
Państwo to prawo, a prawo to moc. Moc rozdawana sprawiedliwie i sprawiedliwie chroniąca. Moc dawana wszystkim bez względu na przynależność, płeć, kolor, stan. Tu wszyscy są równi. Wszyscy tacy sami. Nadzy.
Nie zawsze tak było. Wszak niedawno jeszcze siła naszego państwa poddana była zewnętrznej potencji, a nasze prawa redagował kto inny w zaciszu obcych gabinetów. Inne mrowisko sprawowało protektorat i obce mrówki decydowały o przydziale właściwych idei oraz obowiązujących przekonań.
Dzięki naszej odwadze, oddaniu sprawie i patriotyzmowi wyszliśmy z cienia obcych kopców i stali niepodlegli. Samostanowiący. Sami zaczęliśmy wybierać przyjaciół, sojuszników oraz wspólników w interesach.
Sami – na nowo – zaczęliśmy pisać historię naszego mrowiska. Sami ustalać prawdziwe punkty odniesienia, sposoby analizy czasów zaprzeszłych i współczesności oraz kolor naszych barw partyjnych.
Sami wymyśliliśmy nasze szkoły i to, jak wprowadzać mrówki w tryby mrówczego życia.
Sami zaczęli określać, kto jest patriotą, a kto nim nie jest. I dlaczego nie jest.
Wiemy już, jak myśleć, co myśleć i jakie wartości mrówcze w życiu mrówki są najważniejsze, a jakie świadczą o bezmyślności a nawet zaprzaństwie. Mówią nam o tym – demokratycznie – rozliczne instytucje, partie, telewizje, radia i wydawnictwa. W szumie głosów  wybieramy te słuszne, oczywiste i pełne prawdziwych obaw o byt naszej społeczności.
Nasi przywódcy – przepełnieni autentyczną troską – konfrontują ją z troską innych przywódców spod innych sztandarów i zawołań. Owa mrówcza praca troski owocuje coraz dobitniej artykułowanymi sądami i opiniami, które świadczą o tym, że nasi przywódcy prawdziwie są nimi. Serca nam rosną, gdy słyszymy i widzimy, jak szczerze, prosto i z oddaniem sprawie demaskują ukryte motywy (prawdziwe!) kierujące innymi, jak pryncypialnie odkrywają zdradzieckie intencje i złą wolę innych. Jak płoną świętym oburzeniem i jacy są w tym nieskalani i świetni. Jacy prawdziwi.
W ślad za nimi idzie duma naszego mrowiska – mrówki młode a spragnione gestów świeżych, niezakłamanych, wynikających z przejęcia się jestestwem ich mrówczej ojczyzny. Przepełnione chwytającym za trzewia uczuciem oddania, organizują marsze i happeningi,  zloty i ustawki, by udowodnić siłę i żywotność tkwiącego w nich, a nawet przepełniającego, uczucia.
To w jego imię w czas odświętny konfrontują je (prawdziwe!) z tym fałszywym, podłym i podstępnym, które ujawnia się we wrażych zastępach innych mrówek. Ach! Jakie to piękne. Jakie podniosłe – gdy trup ściele się, a kostki mrowiska latają gęsto, świadcząc o tężyźnie i duchowej wielkości naszych młodych zastępów mrówczo-rycerskich.
Niektórzy potem fałszywie rozdzierają szaty, krzyczą o nieulegającej wątpliwości winie innych i wołającej o pomstę do nieba krzywdzie naszych. Mówią wtedy o patriotyzmie prawdziwym i tym zakłamanym, o powadze ojczyzny i jej nieskalanym obliczu, poddanym próbie pohańbienia i poniżenia.
Tak bardzo marzyliśmy o demokratycznym państwie, tak bardzo chcieliśmy żyć w miejscu, gdzie obywatele spełniają swe plany, współpracują, są sobie życzliwi, otwarci na innych, myślący o dobru wspólnym, wychowujący swe dzieci do szlachetności, twórczości i wolności.
I udało się nam.
Teraz jesteśmy szczęśliwi.

Mariusz Kalandyk
Czytany 198 razy
Mariusz Kalandyk

dr Mariusz Kalandyk jest polonistą. Pracuje jako nauczyciel konsultant w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie